Jakie są reguły wymierzania zakazu prowadzenia pojazdów?

Prokurator wnioskując o wymierzenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, a sąd wymierzając ten środek karny, uzależnia jego długość i zakres od różnych okoliczności. Gdy mówimy o długości obowiązywania zakazu, to w przypadku przestępstw, mowa jest o latach, a nawet o „dożywociu”. Gdy mówimy zaś o zakresie, to mowa jest nie tylko o kategorii prawa jazdy, ale także – o czym większość zapomina – o obszarze jego obowiązywania.

W przypadku prokuratorów, łatwiej przewidzieć, jakie wnioski co do kary będą składać do sądów. Często są bowiem związani wytycznymi, a te pozwalają na przyjęcie dość klarownych reguł. Sądy z kolei nader często przystają na wnioski prokuratorów.

Za spowodowanie wypadku, surowo, to jest powyżej jednego roku zakazu prowadzenia pojazdów, karani są ci, którzy dopuścili się tego na przejściu dla pieszych albo popełnili przestępstwo ze sutkiem śmiertelnym. Łączne wystąpienie obu zdarzeń wiąże się z utratą uprawnień na okres nie krótszy jak za jazdę po pijanemu czy narkotykach, czyli trzech lat. W przypadku przestępstwa jazdy po alkoholu, często spotykaną praktyką jest podwyższanie o rok okresu zakazu za każde dodatkowe pół promila.

Choć w orzecznictwie Sądu Najwyższego postuluje się by karę dostosować do „narzędzia” popełnienia przestępstwa, to reguła ta nie jest przestrzegana powszechnie przez sądy powszechne. Innymi słowy, jeśli to samochodem osobowym poruszał się kierowca dopuszczając się występku, winno mu zabrać jedynie kategorię B. Nie zdarza się to często, sądy na ogół orzekają zakaz na wszelkie pojazdy mechaniczne. Jakkolwiek trzeba jeszcze pamiętać, że dla Starosty, pozbawienie kierowcy przez sąd kategorii B, oznacza również pozbawienie innych kategorii z administracyjnego punktu widzenia.

Posiadacze różnego rodzaju uprawnień do prowadzenia pojazdów w ruchu morskim czy powietrznym, muszą jeszcze pamiętać o wyłączeniu spod zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, pojazdów poruszających się nie po drogach. Orzeczony zakaz na wszelkie pojazdy mechaniczne sam w sobie dotyczy wszelkiego ruchu. Doświadczenie procesowe uczy, że sądy są skłonne do robienia ustępstw w zakresie obszaru obowiązywania środka karnego.

0,26 mg/dm3 to wykroczenie

1111Temat jazdy samochodem po alkoholu, wielokrotnie gościł na łamach naszego bloga. Wracamy do niego, bo ciągle cieszy się szerokim zainteresowaniem, co z drugiej strony niestety oznacza, że nadal nie brakuje kierowców jeżdżących po kieliszku. Dziś informacja z gatunku optymistycznych. Jak dość powszechnie wiadomo, za przestępczą jazdę po alkoholu kodeks karny przyjmuje w art. 178a § 1 k.k. w zw. z art. 115 § 16 k.k.: stan, w którym zawartość alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość. Adwokat naszej kancelarii po raz kolejny dowiódł, że stężenie 0,26 mg na dm3, wcale przestępstwem nie jest, ale wykroczeniem.

W wyroku z dnia 21 maja 2019, Sąd Rejonowy Poznań – Grunwald i Jeżyce w Poznaniu w sprawie III K 1269/18, nie zgodził się ze stanowiskiem prokuratora, że w sprawie „Pana R.” 0,26 mg oznacza przestępstwo i przyjął optykę obrońcy, że mamy do czynienia z wykroczeniem. Dzięki temu „Pan R.” uniknął co najmniej 3 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, dostał tylko 11 miesięcy, co pozwoli mu odzyskać prawo jazdy bez potrzeby zdawania egzaminu państwowego. Obwiniony poza tym uniknął obowiązku zapłaty co najmniej 5.000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Poszkodowanym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Nie można zagwarantować, że każda sprawa z omawianym stężeniem, zakończy się podobnie korzystnie, wszak to zależy od zgromadzonego materiału dowodowego. Niemniej jeśli nie jest on zbyt obszerny, to z uwagi na błąd statystyczny urządzenia mierniczego do badania poziomu alkoholu, należy interpretować wyniki korzystnie dla sprawcy. A gdy przestępstwa nie uda się zakwestionować, to w takim wypadku, zawsze jeszcze pozostaje w obwodzie możliwość warunkowego umorzenia postępowania

Jak zdobyć ukraińskie prawo jazdy

File:Small logo of the Verkhovna Rada of Ukraine.svgDzisiejszy artykuł o legalnym prawie jazdy z Ukrainy, zapowiedziałem w poprzednim – o jego nielegalnym odpowiedniku. Poświęcony on jest w zmierzeniu się z mitami narosłymi wokół tematu, a może dla kogoś okaże się praktycznym przewodnikiem.

Prawo jazdy na Ukrainie można uzyskać we właściwej jednostce ds. komunikacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Całą procedurę można opisać w czterech etapach. Schemat jest zbliżony do obowiązującego w naszym kraju i właściwie samo to zdanie starczy na odpowiedź, czy ukraiński dokument można uzyskać bez większej fatygi – nie można.

Pierwszy etap obejmuje kurs w szkole nauki jazdy. Szkolenie zajmuje w przypadku kategorii B, około 2 miesiące. Nie jest więc prawdą, że prawko to można nabyć w bardzo krótkim czasie. Opłata za kurs zależy od kategorii pojazdu. W przypadku samochodów osobowych to 4.000 hrywien, czyli ok. 580 zł. W tym wypadku prawdą jest, choć przewidywalną, że wyrobienie sobie uprawnień za Bugiem jest tańsze, ale „bez szału”. Aby zapisać się na kurs, należy przygotować odpowiednie dokumenty; sporządzić wniosek oraz przedłożyć kopię numeru NIP, 4 zdjęcia (3,5 x 4,5), zaświadczenie lekarskie oraz okazać oryginał paszportu. Po zaliczeniu części teoretycznej, odbywa się część praktyczna, po której pozostaje jeszcze zdać egzamin wewnętrzny. Zaświadczenie ze zdania egzaminu ma ważność 10 lat.

Kolejnym etapem są badania lekarskie. Obejmują one ogólna kontrolę stanu zdrowia, ale także przeprowadzana jest drobiazgowa analiza laboratoryjna. Pod lupę bierze się krew, w tym określa się grupę krwi i czynnik rh, mocz, cukier, wzrok, EKG. Jeśli na jaw wyjdzie mankament ujęty w wykazie chorób i wad wrodzonych – to podobnie jak w Polsce – z szansą zdania na prawo jazdy, przynajmniej na jakiś czas można się pożegnać. Tym samym, upada mit, mówiący o bezwarunkowym uzyskaniu dokumentu ukraińskiego. O pomyślnym przejściu badań, dowiemy się z otrzymanego zaświadczenia, które jest ostateczną przepustką do egzaminu państwowego.

Egzamin państwowy zdaje się w dowolnym oddziale MSW (odpowiedniku naszego WORD-a). Dokumenty tam składa albo szkoła, w której zdawaliśmy kurs albo zainteresowany, samodzielnie. Trzeba zebrać istny pakiet: wypełniony wniosek, kopię numeru NIP, potwierdzenie opłaty (400 hrywien, czyli ok. 58 zł), zaświadczenia z badań i egzaminu wewnętrznego oraz okazać paszport. Egzamin wygląda podobnie jak w Polsce. Najpierw jest część teoretyczna (test 20 min i 20 pytań), a potem praktyczna (pokaz umiejętności jazdy). Tak więc zdalnie, pozostając w naszym kraju, nie zdobędziemy ukraińskiego uprawnienia do kierowania pojazdami. Ten mit, który hulał w internecie, po prostu jest oszustwem.

Ostatni etap to odebranie dokumentu. Prawo jazdy wydawane jest po pięciu dniach od zdania egzaminu państwowego.

Tak wygląda legalna droga do zdobycia uprawnień na Ukrainie. Każdy inna, wiąże się z popełnieniem przestępstwa. Najczęściej są to łapówki urzędnicze z udziałem pracowników ukraińskich jednostek MSW albo po prostu oszustwo osób reklamujących pozyskanie szybkich uprawnień zagranicą. Pierwszy rodzaj przestępstwa jest trudniejszy do wykrycia, a pośrednicy w nabywaniu w ten sposób prawka, na ogół rekomendują jednorazowy wyjazd do naszych wschodnich sąsiadów. Ma to w przyszłości stworzyć domniemanie wyjazdu w celu uzyskania tam uprawnień. Trudniejszy nie oznacza niemożliwy, a co za tym idzie trzeba się liczyć z tym, że przez wiele lat po nabyciu prawa jazdy, można zostać pociągniętym do odpowiedzialności karnej za udział w przestępczym procederze. Inna sprawa, czy potencjalnie można się z niego następnie wybronić. Dużo zależy od okoliczności sprawy, ale problemów wykluczyć nie można.

Artykuł powstał we współpracy z adw. Iryną Myzyną.