Czy trzeba serwisować auto w ASO, aby zachować uprawnienia z gwarancji?

File:Nyah West Automotive Repair Shop.JPG

Wikicommons

Niedawno z zapytaniem zwrócił się do nas nasz długoletni już klient prowadzący pod Poznaniem warsztat samochodowy. Właściciel warsztatu nabył nowe auto znanej marki. Przy zakupie jak zazwyczaj w przypadku nabywania nowego sprzętu wręczono mu także kwartę gwarancyjną, z opcją przewidującą przedłużenie gwarancji nawet na 5 lat po dacie zakupu auta.

Warunkiem jednak zachowania prawa przewidzianego w karcie gwarancyjnej było korzystanie z usług autoryzowanej stacji naprawczej, dedykowanej dla marki zakupionego pojazdu. Nie trzeba dodatkowo pisać, iż usługi autoryzowanego przedstawiciela danej marki (ASO) są odpowiednio dużo droższe, a w przypadku mojego klienta prowadzącego przecież samemu warsztat samochodowy wręcz zbędne.

Skoro właściciel auta sam prowadzi warsztat, i to profesjonalny, a nie tzw. garażowy, to wszystkie konieczne czynności serwisowe jest w stanie wykonać własnym sumptem nie zasilając przy tym budżetu koncernu samochodowego.

Pytanie, z jakim się do mnie zwrócił dotyczyło zasłyszanej wiedzy, iż zgodnie z przepisami faktycznie nie ma obowiązku serwisowania auta w ASO i wystarczy aby sam sobie podbił książkę serwisową, aby zachować prawa z gwarancji.

Rzeczywiście właściciel warsztatu miał tutaj rację.

Unia Europejska, której członkiem już od lat kilkunastu jesteśmy, w takich praktykach producentów pojazdów dostrzegła ograniczenia konkurencji rynkowej. Koncerny samochodowe poprzez wprowadzenie bardzo długiej gwarancji – ale ściśle związanej z serwisowaniem tylko w konkretnych warsztatach ASO praktycznie na wiele lat odciągnąłby klientów od warsztatów samochodowych prowadzących działalność konkurencyjną.

Tak więc niemodna i niesexy ostatnimi czasu Unia na podstawie art. 101 Traktatu wydała Rozporządzenia UE nr 461/2010, z którego treścią można zapoznać się pod tym Linkiem

Sama treść tych przepisów nie daje konkretnej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Niemniej jednak w ślad za rozporządzeniem unijnym poszły i wytyczne.

Gdzie w jednej z wytycznych uznaje się, iż  nadużyciem gwarancji jest:

69.

Jakościowe porozumienia dotyczące dystrybucji mogą również wejść w zakres stosowania art. 53 ust. 1, jeśli dostawca i członkowie sieci autoryzowanych warsztatów otwarcie lub w sposób domniemany starają się ograniczać wykonywanie napraw pewnych kategorii pojazdów silnikowych do członków sieci autoryzowanych warsztatów. Takie sytuacje mogą mieć miejsce np. poprzez uzależnianie prawnych lub przedłużonych gwarancji producenta wobec nabywcy od tego, czy użytkownik ostateczny zleci przeprowadzanie wszystkich napraw i konserwacji, również tych nieobjętych gwarancją, jedynie autoryzowanym warsztatom w ramach sieci. To samo odnosi się do warunków gwarancji wymagających użycia części zamiennych marki producenta w odniesieniu do wymiany części nieobjętych warunkami gwarancji. Wątpliwe wydaje się, aby porozumienia dotyczące dystrybucji selektywnej wprowadzające tego typu praktyki mogły przynieść konsumentom korzyści, które uzasadniałyby objęcie takich porozumień wyjątkiem przewidzianym w art. 53 ust. 3. Jeżeli jednak dostawca w uprawniony sposób nie uzna danej reklamacji z tytułu gwarancji z uwagi na związek przyczynowy między reklamacją a nieprawidłowo przeprowadzoną naprawą lub konserwacją przez warsztat lub też wykorzystaniem części zamiennych niskiej jakości, nie będzie to miało wpływu na zgodność z zasadami konkurencji porozumień dostawców zawieranych z warsztatami.

Podsumowując gwarancja nie ma prawa uzależniać jej obowiązywania od faktu serwisowania w ASO przy czym jest tu jedno małe ale. .

Istotne zatem jest tu zdanie ostatnie wytycznej: Jeżeli jednak dostawca w uprawniony sposób nie uzna danej reklamacji z tytułu gwarancji z uwagi na związek przyczynowy między reklamacją a nieprawidłowo przeprowadzoną naprawą lub konserwacją przez warsztat lub też wykorzystaniem części zamiennych niskiej jakości, nie będzie to miało wpływu na zgodność z zasadami konkurencji porozumień dostawców zawieranych z warsztatami.

W skrócie należałoby przyjąć, iż faktycznie uzależnienie serwisowania poza autoryzowaną stacją obsługi może być uznane za naruszające Rozporządzenie przy czym jeżeli gwarant wykaże następnie, iż serwisowanie auto było źle serwisowane co w konsekwencji spowodowało powstanie wady, to wówczas może odmówić uznania swojej odpowiedzialności gwarancyjnej.

Wpis dzięki uprzejmości mecenas Emilii Jackowskiej z bloga samochód z wadami.

Reklamy

Jak sobie radzić, gdy kupiłeś pojazd z ukrytymi wadami, a w umowie stwierdzono, że zapoznałeś się ze stanem technicznym pojazdu i nie będziesz w związku z tym wnosił żadnych roszczeń?

Poniższy wpis pochodzi z bloga mojej koleżanki, mec. Emilii Jackowskiej – LINK. Na końcu dodałem parę uwag.

„Sprzedawcy używanych pojazdów są mniej więcej świadomi swoich ryzyk związanych ze sprzedażą pojazdu, który już sporo ma nawinięte na bęben licznika.  Liczą się także z tym, iż auto to może po jakimś czasie używania odmówić posłuszeństwa, z czym wiązać się mogą roszczenia wysuwana przez Kupujących względem niego.

Dlatego też w umowach sprzedaży, które otrzymujemy do podpisu zawierane są klauzule mające w zamierzeniu ograniczyć odpowiedzialność Sprzedawcy za mogące powstać w przyszłości wady.  Tytułem przykładu:

Kupujący oświadcza, że dokładnie zapoznał się ze stanem technicznym nabywanego samochodu. Kupujący oświadcza nadto, iż nabywa samochód w takim stanie kupuje i nie będzie w związku z tym zgłaszał żadnych roszczeń.

Kupujący zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu będącego przedmiotem umowy i nie zgłasza do niego zastrzeżeń.

Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu zgłaszał żadnych roszczeń.

Kupujący potwierdza że zna stan techniczny pojazdu oraz że zapoznał się dokumentami i oznaczeniami pojazdu i nie wnosi żadnych zastrzeżeń.

W momencie, gdy jednak po jakimś, zwykle krótkim czasie użytkowania pojazdu jednak okaże się, iż samochód jednak miał wady, to Sprzedawca próbuje się powoływać na tego typu zapis odmawiając wypłaty jakiegokolwiek kwoty.

Czy słusznie?

W zasadzie można wskazać, iż tego typu zastrzeżenie umowne nie ma dla uprawnień z tytułu rękojmi, czy z innego tytułu – jak chociażby z odpowiedzialności kontraktowej przewidzianej w art. 471 K.c. – większego znaczenia. Przywołać w tym miejscu warto wyrok o Sygn. akt I C 947/14 wydany w dniu 4 października 2016 roku przez Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu I Wydział Cywilny, który rozpatrując podobna sprawę wskazał:

Dla zwolnienia sprzedawcy od odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady nie wystarczy, że kupujący mógł – przy dołożeniu należytej staranności – wadę zauważyć. Sprzedawca bowiem odpowiada także za wady jawne, jeśli nie były kupującemu znane. W art. 354 k.c. mieści się również obowiązek lojalności sprzedawcy wobec kupującego, który winien w szczególności przejawiać się w przedstawieniu drugiej stronie, niebędącej fachowcem w danej dziedzinie, rzeczywistego stanu sprzedawanej rzeczy (wyrok SA w Poznaniu z 26 stycznia 1994 r., I ACr 640/94, Orzecznictwo Sądów w sprawach (…) 1994, nr 8, poz. 139). Bez znaczenia są więc te postanowienia treści umowy, w których kupujący deklaruje jedynie, że zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu. Oznaczają one tylko i wyłącznie tyle, że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym w zakresie w jakim został o nim poinformowany i w zakresie w jakim sam zbadał pojazd. Brak wiedzy pozwanej co do stanu technicznego pojazdu nie zwalnia zatem jej samej od odpowiedzialności jako rzetelnego kontrahenta.”

P.S. niezależnie od cennych uwag mec. Emilii Jackowskiej dot. natury cywilnoprawnej, chciałbym dodać jeszcze kilka słów możliwym karnym aspekcie omawianego problemu. Wiele osób kupujących auta i motocykle z rynku wtórnego w gruncie rzeczy stało się ofiarami oszustów, którzy świadomie zataili przed nimi wady. Część z tych wad jest na tyle istotna, że nie trudno wykazać, że sprzedający musiał doskonale o nich wiedzieć, a jedynie zamaskował je przed klientem na giełdzie. W takich sytuacjach, można rozważyć skierowanie sprawy do prokuratury. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że może to przynieść w krótkim czasie znakomity efekt. Nieuczciwy sprzedający może przestraszyć się odpowiedzialności karnej, w ramach której można orzec nawet zakaz prowadzenia działalności gospodarczej i niezwłocznie uzna roszczenia cywilne. Zaoszczędzony w ten sposób zostanie czas (proces cywilny może trwać latami) oraz pieniądze.

Klauzula o rzekomej świadomości stanu technicznego pojazdu, jeśli wprost nie wypunktowano w umowie konkretnych wad, nie tylko nie chroni sprzedającego, ale może wręcz sugerować, że sprzedawca może mieć coś do ukrycia. Warto więc zawsze mieć się na baczności.