Wyprzedzanie na bocznicy kolejowej

File:Woolston Railway Station 05.JPG

Aut: Matthew25187

Tory torom nierówne, a ich status może rzutować na rozstrzygnięcie postępowania sądowego. Przekonał się o tym mój klient, któremu przytrafiła się z pozoru błaha kolizja, początkowo zakwalifikowana jako wykroczenie z jego winy mojego. Finalnie, jednak klient mógł cieszyć się z wygranej sprawy odszkodowawczej.

Kolizja drogowa polegała na tym, że kierujący pojazdem osobowym (mój klient) podczas manewru wyprzedzania, zderzył się z wyprzedzanym pojazdem ciężarowym. Kierowca ciężarówki w trakcie bycia wyprzedzanym, sam rozpoczął manewr skrętu w lewo na posesję prywatną i de facto zajechał osobówce drogę. Uczestnikom zdarzenia nic się nie stało, jedynie osobówka miała wgnieciony przód. Na miejsce przyjechała Policja i ukarała mojego klienta mandatem. Uznała, że manewr wyprzedzania miał miejsce na przecinających drogę torach, które uznano za przejazd kolejowy.

Mandat został przyjęty, ale klient poczuł się pokrzywdzony tym, że prowadzący ciężarówkę też był winnym zdarzenia, a mandatu nie dostał. Taki obrót sprawy, umniejszał szansę na otrzymanie odszkodowania za uszkodzenie maski z polisy OC drugiego uczestnika kolizji drogowej.

Analiza miejsca zdarzenia, pozwoliła na diametralnie odmienne wnioski niż wyciągnięte przez funkcjonariusza Policji. Klient został ukarany mandatem niesłusznie. Manewr wyprzedzania miał miejsce na bocznicy kolejowej, a nie przejeździe kolejowym. Na miejscu zdarzenia stał znak ostrzegawczy A-30 wraz z tabliczką do znaku T-10. Zgodnie z § 11 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych: Znak A-30 „inne niebezpieczeństwo” ostrzega o niebezpieczeństwie innego rodzaju niż określone pozostałymi znakami ostrzegawczymi. Umieszczona pod znakiem A-30 tabliczka wskazuje rodzaj niebezpieczeństwa za pomocą symbolu lub napisu. Zgodnie z § 11 ust. 2 pkt 2: Umieszczona pod znakiem A-30 tabliczka T-10 wskazuje przecięcie drogi z bocznicą kolejową lub torem o podobnym charakterze. W miejscu tak oznakowanym, ruch na drodze jest wstrzymywany przez pracownika kolei podczas przejeżdżania (przetaczania) pociągu. Policja zatem błędnie zakwalifikowała niepenalizowane wyprzedzanie na bocznicy jako niedozwolony manewr na przejeździe kolejowym, a czego zabrania art. 28 ust. 3 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Przejazd kolejowy sygnalizowany jest znakami: ostrzegawczymi „przejazd kolejowy z zaporami” (A-9); „przejazd kolejowy bez zapór” (A-10); zakazu „STOP” (B-20); znakami dodatkowymi w postaci trzech słupków wskazujących stopniowe (3/3, 2/3 i 1/3 odległości) zbliżanie się do określonego miejsca, umieszczonych zarówno po prawej, jak i po lewej stronie jezdni w równych odstępach (150, 100 i 50 m) od przejazdu (G-1a-G-1f); sieć pod napięciem” (G-2) oraz „krzyż św. Andrzeja…” (G-3 i G-4); „stój – rogatka uszkodzona” (B-32). Tymczasem bocznica nie stanowi linii kolejowej, bowiem zgodnie z art. 4 pkt 10 ustawy o transporcie kolejowym, bocznica kolejowa to droga kolejowa połączona z linią kolejową i służąca do wykonywania załadunku i wyładunku wagonów lub wykonywania czynności utrzymaniowych pojazdów kolejowych lub postoju pojazdów kolejowych oraz przemieszczania i włączania pojazdów kolejowych do ruchu po sieci kolejowej.

Z taką analizą, droga do otrzymania rekompensaty była w pełni otwarta. Klient wygrał sprawę odszkodowawczą w całości. Nie mogło być tez mowy o jakimkolwiek przyczynieniu, bo choć kierujący osobówką mandat otrzymał, to nie jest on wiążący dla jakiegokolwiek innego postępowania.

Reklamy

Tachograf a przewóz osób do 50 km

Tachograafschijf voorkant.jpg

Dixie-commonswiki

Napisał do mnie Czytelnik bloga, który zapytał, czy wykonując tym samym busem, w tym samym dniu regularny przewóz osób na dwóch różnych trasach, po 40 km każda, musi mieć zainstalowany w pojeździe tachograf?

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 165/2014 w sprawie tachografów stosowanych w transporcie drogowym (…) pojazdy, m.in. o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony, wykorzystywane do przewozów drogowych, jeżeli przewóz osób odbywa się na linii regularnej, muszą być wyposażone w tachografy. Wyjątki przewidziane zostały w rozporządzeniu (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (…). Zgodnie z art. 3 p. a Rozporządzenia nr 561/2006, przepisów nie stosuje się do pojazdów używanych do przewozu osób w ramach przewozów regularnych, których trasa nie przekracza 50 km.

Najwyraźniej Czytelnik nabrał wątpliwości, co do tego jak liczy się długość trasy … i słusznie. W omawianym przypadku, pojazd będzie musiał zostać wyposażony w tachograf, jeśli kierowca wykonuje po sobie obie trasy, których podział w gruncie rzeczy jest sztuczny. Rozdzielanie takich tras jest bowiem uważane za obejście przepisów.

Potwierdzenia powyższej oceny dostarcza orzecznictwo. Tytułem przykładu, w wyroku w sprawie II GSK 613/11, Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie wskazano, że powoływanie się przez skarżącą na dwa niezależne zezwolenia, z których każde obejmowało różną trasę, nie zmienia faktu, że przewóz pasażerów odbywał się w rzeczywistości w ramach jednej linii komunikacyjnej obsługiwanej na całej długości trasy przez jednego kierowcę, prowadzącego ten sam autobus, który miał prawo sprzedawać bilet, którego cena uwzględniała koszt przejazdu na łącznej trasie K. – B. Podobnych wyroków jest więcej, a przewoźnikom nie pomoże np. fakt, sprzedaży dwóch oddzielnych biletów na każdą z tras, liczy się bowiem jaką rzeczywiście odległość pokonuje kierowca na całym odcinku jazdy.

Warto jednak wiedzieć, że jeśli w zezwoleniu wskazano, że trasa przekracza dystans 50 km, a w rzeczywistości tak nie jest, to tu zasada rzeczywistego a nie formalnego ustalania długości trasy, będzie korzystna dla przewoźników. W takim przypadku, Inspekcja Transportu Drogowego nie powinna nałożyć kary.

Nieco o pojazdach uprzywilejowanych

File:Záchranná služba Karlovy Vary.JPG

Aut: Marian Birosik

Na naszej grupie facebook’owej, czytelnik zadał pytanie, czy w godzinach nocnych, przy zerowym natężeniu ruchu, pojazdy uprzywilejowane muszą używać sygnał dźwiękowy, czy też wystarczałby im tylko sygnał świetlny. Problem znany jest nie od dziś, dotyka i irytuje wiele osób. Samemu go doświadczałem, mieszkając podczas studiów przy dużej ulicy wylotowej. A skoro lata mijają i nadal podważa się sens nadmiernego przestrzegania o zbliżającym się specjalnym pojeździe, to znaczy, że sprawa pozostaje nierozwiązana… Chyba że ustawodawca uważa aktualną sytuację za właściwą.

Niektórzy twierdzą, że pojazdy uprzywilejowane, nie muszą nocą włączać syren. Rzeczywiście, można spotkać miejscowości, gdzie „umówiono się”, że – o ile sytuacja do tego nie zmusi – karetki, policja, czy różnego rodzaju straże po zmroku jeżdżą na akcje tylko na kogucie. Niekiedy można było zobaczyć, jak policja, nie chcąc być usłyszana, podjeżdżała na akcje tylko na sygnałach świetlnych. Z prawnego punktu widzenia, takie samochody nie są jednak pojazdami uprzywilejowanymi, a ich kierowcy mają te same obowiązki, co każdy inny uczestnik ruchu drogowego.

Prawo drogowe definiuje pojazd uprzywilejowany jako uczestniczący  w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia itp., wysyłający jednocześnie sygnał świetlny i dźwiękowy i mający włączone światła drogowe lub mijania. Wszystkie te wymagania muszą zaistnieć łącznie, inaczej samochód nie ma prawa korzystać z przywilejów. Inni uczestnicy ruchu są obowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się. Nieułatwienie przejazdu grozi mandatem. Zabrania się także wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym. Niedostosowanie się do tego zakazu grozi nie tylko mandatem, ale i 3 punktami karnymi.

Kierujący pojazdem uprzywilejowanym nie musi się stosować do znaków, ale winien to czynić roztropnie, gdyż nadal obowiązuje go np. zasada szczególnej ostrożności. Karetka czy policja muszą też przestrzegać sygnały dawane przez osobę kierującą ruchem i to pod rygorem mandatu (bez punktów karnych). Z drugiej jednak strony, osoba kierująca ruchem ma obowiązek zapewnić takiemu pojazdowi bezpieczny przejazd poprzez zatrzymanie całego ruchu pojazdów i pieszych.

Czytając powyższe reguły, mogą przyjść na myśl dwa rozbieżne wnioski, które zapewne powodują, że czasem zobaczymy w nocy pogotowie mknące „po cichu”, a nieco częściej przy użyciu syren. Po pierwsze, jeśli coś nie jest wprost zabronione, to jest dozwolone. Faktycznie, żaden przepis wprost nie zakazuje jazdy wyłącznie na sygnale świetlnym. A przecież, można znaleźć wykroczenie, które przewiduje mandat za bezpodstawne korzystanie z ułatwień w ruchu drogowym przez kierującego pojazdem uprzywilejowanym, czyli gdy nie jedzie na akcje. Również reguła zdrowego rozsądku pozwalałaby na przyjęcie, że wolno pogotowiu po zachodzie słońca gnać na akcję przez puste drogi jedynie na kogucie.

Drugi wniosek jest jednak przeciwny, to znaczy, że skoro pojazd uprzywilejowany podczas jazdy musi mieć łącznie włączone światła, sygnał świetlny i dźwiękowy, to inna kombinacja jest niedozwolona i nie wolno używać samych świateł, chyba że pojazd stoi. Interpretacja ta wynika z faktu, że omawiane przepisy zawierają tak zwane normy kompetencyjne. Normy te nie dotyczą praw i obowiązków zwykłych ludzi, ale instytucji. Tych norm nie obowiązuje szeroka reguła, co nie jest zakazane, jest dozwolonym, ale przeciwna, ścisła reguła, że działa się tylko na podstawie wprost przewidzianych przepisów i tylko w ich granicach.  Przyjmując taką wykładnię, nie tylko kierującym ratownikom czy policjantom nie wolno używać samych kogutów, ale wręcz taka jazda cichaczem winna zakończyć się upomnieniem czy nałożeniem mandatu za „naruszenie innych przepisów drogowych”.

Teoria w poruszanym zakresie niech jednak pozostanie teorią. Moim zdaniem należałoby się w tym miejscu odwołać do zdroworozsądkowego „nie-stosowania” przepisów przez mundurowych (oraz sądy) i oczekiwać, że w sytuacji przemyślanego nieużywania w nocy syreny, kierowca pogotowia, konsekwencji nie poniesie. Wydaje się zresztą, że tak w istocie się dzieje, choć wyjątki się zdarzają, choćby przed paroma laty, gdy straż miejska założyła blokadę na ambulans, bo ratownicy idąc wieczorem na akcję, nie zostawili sygnału świetlnego. Mimo, iż strażnicy zareagowali zgodnie z przepisami (choć nadgorliwie), to sprawa zakończyła się ogromnym oburzeniem społecznym i wprowadzeniem dodatkowych instrukcji w straży miejskiej.

Zmiany w karach za brak lub niewłaściwy fotelik dziecięcy

File:Dzieci w fotelikach samochodowych.JPGNowelizacja taryfikatora mandatów tym razem objęła foteliki ochronne do przewożenia dzieci.  Zakres kar w tym zakresie został zmodyfikowany. Dotąd można było otrzymać mandat 150 zł oraz zarobić 6 pkt za przewożenie dziecka nie na foteliku, czy innym przewidzianym urządzeniu, jak również za umieszczenie dziecka tyłem do kierunku jazdy na miejscu obok kierowcy, w pojeździe wyposażonym w poduszki powietrzne. Nowe przepisy, co prawda nie zmieniły wysokości grzywien, ale nieco skomplikowały ich stosowanie, poniekąd z pożytkiem dla kierowcy.

Zasady przewożenia dzieci określa Prawo o ruchu drogowym. Stanowi ono, że w pojazdach kategorii M1, N1, N2 i N3, wyposażonych w pasy bezpieczeństwa lub urządzenia przytrzymujące dla dzieci, dziecko mające mniej niż 150 cm wzrostu jest przewożone, w foteliku bezpieczeństwa dla dziecka lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci, zgodnym z masą i wzrostem dziecka oraz właściwymi warunkami technicznymi określonymi w przepisach Unii Europejskiej lub w regulaminach EKG ONZ dotyczących urządzeń przytrzymujących dla dzieci w pojeździe. Regulaminy te dzielą foteliki według kryteriów wiekowo-wagowych. Wyjątkowo, zezwala się na przewożenie na tylnym siedzeniu pojazdu dziecka mającego co najmniej 135 cm wzrostu, przytrzymywanego za pomocą pasów bezpieczeństwa w przypadkach np. dużej masy czy wzrostu dziecka. Drugim wyjątkiem, w pojazdach kategorii M1 i N1, jest sytuacja, gdy przewozi się z tyłu trójkę dzieci i siłą rzeczy nie ma już miejsca na trzeci fotelik. Dziecko jednak musi mieć trzy lata. Zakazy nie dotyczą też pojazdów uprzywilejowanych, taksówek oraz dzieci mających zaświadczenia lekarskie, niepozwalające na jazdę w foteliku.

Foteliki bezpieczeństwa oraz inne urządzenia przytrzymujące muszą być zainstalowane w pojeździe zgodnie z zaleceniami producenta urządzenia.

Naruszenie powyższych zasad, poza dwoma wspomnianymi na wstępie przypadkami, są wykroczeniami.

Na marginesie przypominam, że kategoria M1 to pojazdy służące do przewozu osób, mające nie więcej niż osiem miejsc oprócz siedzenia kierowcy; kategoria N1 to pojazdy służące do przewozu ładunków i mające maksymalną masę całkowitą nieprzekraczającą 3,5 t; pojazdy kategorii N2 mają maksymalną masę całkowitą przekraczającą 3,5 t, ale nieprzekraczającą 12 t; a kategorii N3 mają maksymalną masę całkowitą przekraczającą 12 t.

 

Uniknięcie kary za rozmowę przez komórkę w czasie jazdy

File:Flow-Hand-Front-3.jpg

Aut: Gizmoman

Statystyki policyjne pokazują, że od lat zdecydowanie przybywa liczba ukaranych mandatem osób za rozmowę przez telefon podczas kierowania pojazdu. Wydaje się, że jest przede wszystkim efekt większej gorliwości mundurowych w łapaniu osób łamiących zakaz z art. 45 ust. 2 pkt 1 prawa o ruchu drogowym. Bo jak inaczej wytłumaczyć ciągły, dynamiczny wzrost, mimo rozpowszechniania w mediach tej restrykcji oraz spopularyzowania alternatywnych urządzeń komunikacyjnych i akcesoriów pomocniczych. Czytaj dalej

Pół wieku jazdy bez prawa jazdy

File:Førerkort bakside.jpg

Photo: Hans-Petter Fjeld (CC-BY-SA)

Jak podaje onet, austriacka policja zatrzymała 73-latka za przekroczenie prędkości. Okazało się, że krewki staruszek nie posiadał prawa jazdy. Nie byłoby w tej historii niczego niespodziewanego, gdyby nie fakt, że mężczyzna przyznał się, że nigdy nie miał wymaganego dokumentu. Bez uprawnień, jak stwierdził jeździł od 54 lat.

Czytaj dalej

Odwołanie się od mandatu karnego – wniosek o uchylenie mandatu

Wielokrotnie już spotkałem się z pytaniem klientów, jak odwołać się od mandatu karnego.

Ukaranych mandatem nieraz dopiero post factum nachodzi refleksja, że być może nie było ku temu podstaw. Na przyjęcie mandatu, na ogół nie pozostaje bez wpływu postawa funkcjonariuszy, którzy stanowczo przekonują o winie zatrzymanego i prognozują surowszą karę w przypadku skierowania sprawy do sądu. Czytaj dalej

Jak się bronić przed karą za niewskazanie osoby, której powierzono kluczyki do auta – refleksja nad wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie

Nietypowe fotografie

Zdjęcie z fotoradaru

Niejeden kierowca otrzymał kiedyś pismo, na przykład ze Straży Miejskiej, w którym podano, że osoba kierująca jego samochodem popełniła wykroczenie drogowe. W piśmie tym zarazem wzywano do wskazania osoby, której powierzono kluczyki do auta, o ile nie był to sam kierowca. Niewskazanie organom danych sprawcy wykroczenia stanowi również wykroczenie, które podlega karze grzywny. Czytaj dalej