Czy policja albo prokurator mogą warunkowo umorzyć postępowanie za jazdę po alkoholu?

Bez tytułuKierowcy złapani za na podwójnym gazie szybko przekonują się, jak poważna sankcja grozi im za popełniony występek. Wysokie kary finansowe nie są tak przerażające, jak przewidziany minimum trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Już pobieżny rekonesans w internecie podpowiada, że ratunkiem może być warunkowe umorzenie postępowania. Zdecydowana większość kierowców (mniej czy bardziej świadomie) nie korzysta z pomocy adwokata, więc z pytaniem o możność skorzystania z warunkowego umorzenia postępowania zwracają się do policjanta, najczęściej na przesłuchaniu.

Odpowiedź na pytanie zadane w temacie jest prosta – brzmi nie. Uchylając nieco bardziej rąbka „tajemnicy” procedury karnej – rola policji jest tu mocno ograniczona. Mówiąc obrazowo, policjant wykonujący czynności w dochodzeniu, jest tylko pośrednikiem między podejrzanym a prokuratorem. Prokurator zaś, może jedynie złożyć wniosek do sądu o warunkowe umorzenie postępowania lub poprzeć (albo nie) taki wniosek złożony przez sprawcę tudzież jego obrońcę. O wszystkim decyduje sąd, który może zakończyć sprawę w omawiany sposób, choćby żadna ze stron o to nie prosiła.

Odpowiedź na pytanie zadane w temacie jest więc prosta. Niemniej niniejszy wpis nie po to został umieszczony, ale w celu pokazania, jak to wygląda w praktyce. Praktyka tymczasem jest „rutyniarska”, jako że podobnych spraw jest tysiące. Skruszony, pełen nadziei podejrzany, zasadniczo spotyka się z niewzruszoną propozycją policjanta, by dobrowolnie poddać się karze. Dobrowolne poddanie się karze, to zgodzenie się na skazanie i otrzymanie minimum trzech lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych właśnie. Warunkowe umorzenie postępowania policjant na ogół karze schować między bajki.

Statystyki pokazują, że podejrzani działający bez adwokata bardzo często dają się przekonać funkcjonariuszom. Ci bardziej waleczni, starają się jeszcze wskórać coś u prokuratora, gdzie trafiają na jeszcze większą ścianę, która w niektórych okręgach wynika z przyjętych wytycznych, na ogół bezwzględnych dla sprawców, np. w Poznaniu. Finalnie więc pozostaje postępowanie sądowe, gdzie – już wówczas oskarżonym – pozostaje udowodnienie sądowi, że zasługuje się na warunkowe umorzenie postępowania, które jednak zależy od różnych czynników, dopuszczalne jest wyjątkowo i zasadniczo nie chroni przed utratą prawa jazdy, choć pozwala na skrócenie okresu obowiązywania zakazu.

Adwokat Damian Nowicki

Mail: edamian@mail.com

Tel: 694-768-127

Korytarz życia

File:A66 Slü Nord Stau.JPG

Aut: Achim Engel

Prawo o ruchu drogowym podlega nieustannym zmianom. Na przełomie 2019 i 2020 roku przybyło kilka bardzo ważnych uregulowań. Najgłośniejsza nowelizacja dotyczyła wprowadzenia nakazu tworzenia przez kierujących pojazdami tzw. korytarza życia. Dotąd stanowił on jedynie normę obyczajową, stanowiącą szeroko pojętą kulturę jazdy. Ujęcie obowiązku w systemie prawa oznacza otwartą drogę do szybkiego i kategorycznego karania kierowców łamiących regułę.

Dotąd przepisy przewidywały, by uczestnicy ruchu, ale też inne osoby znajdujące się na drodze są obowiązane ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego. Ustawa rozumie przez to przede wszystkim niezwłoczne usunięcie się z drogi, ewentualne zatrzymanie się, które wspomaga wykonanie stosownego manewru przez pojazd na sygnale.

Uregulowanie dotychczasowe było dosyć ułomne, nie obejomowało wprost konieczności tworzenia korytarza ratunkowego. Być może wynikało to z infrastruktury drogowej w Polsce, która do niedawna uboga była w drogi wielojezdniowe. Nasz prawodawca w końcu jednak stanął na wysokości zadania uchwalając nowe prawo.

Od grudnia 2019, na jezdni z dwoma pasami ruchu w tym samym kierunku kierujący pojazdem poruszający się lewym pasem ruchu jest obowiązany usunąć się z drogi przejazdu pojazdu uprzywilejowanego przez zjechanie jak najbliżej lewej krawędzi pasa ruchu, a kierujący pojazdem poruszający się prawym pasem ruchu jest obowiązany usunąć się z drogi przejazdu pojazdu uprzywilejowanego przez zjechanie jak najbliżej prawej krawędzi pasa ruchu.

Z kolei na jezdni z więcej niż dwoma pasami ruchu w tym samym kierunku, np. przebudowanej południowej obwodnicy Poznania,  kierujący pojazdem poruszający się skrajnym lewym pasem ruchu jest obowiązany usunąć się z drogi przejazdu pojazdu uprzywilejowanego przez zjechanie jak najbliżej lewej krawędzi pasa ruchu, a kierujący pojazdami poruszający się pozostałymi pasami ruchu są obowiązani usunąć się z drogi przejazdu pojazdu uprzywilejowanego przez zjechanie jak najbliżej prawej krawędzi pasów ruchu.

Kierującemu pojazdem nieuprzywilejowanemu zabrania się korzystania z korytarza życia. Może na niego wjechać dopiero po przejeździe pojazdu uprzywilejowanego.

Adwokat Damian Nowicki

Mail: edamian@mail.com

Tel: 694-768-127

Kategoria B1 jako odpowiedź na zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych

File:Chatenet Baroocer.jpgWymierzanie przez sądy zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych stało się tak powszechne, że niczym eliksir młodości poszukiwany jest nań środek zaradczy. Pewnymi rozwiązaniami są warunkowe umorzenie postępowania, blokada alkoholowa, czy skrócenie zakazu. Środki te wiążą się z krótszym, ale nadal jednak wiążącym przez pewien okres obostrzeniem prowadzenia samochodów.

Od niedawna w praktyce orzeczniczej pojawił się nowy sposób na zakaz, co prawda nadal nie idealny, ale ciekawy i warty co najmniej rozważenia. Chodzi o wyłączenie z ograniczenia kategorii B1. Innymi słowy, sąd orzeka zakaz na wszystkie kategorie prawa jazdy oprócz B1. Walcząc o to w sądzie, trzeba wykazać nieco inicjatywy i forsować to rozwiązanie w wyroku.

Dla przypomnienia, B1 uprawnia do prowadzenia czterokołowców, czterokołowców lekkich (quadów) oraz motorowerów. Skupmy się na czterokołowcach, bo one są tu najważniejsze.

Czterokołowiec to pojazd samochodowy przeznaczony do przewozu osób lub ładunków, z wyłączeniem samochodu osobowego, ciężarowego i motocykla, którego masa własna nie przekracza w przypadku przewozu rzeczy 550 kg, a w przypadku przewozu osób 400 kg. Ograniczenie gabarytowe powoduje, że pojazd nie jest bezpieczny i w testach zderzeniowych wypada blado. Ograniczenie bezpieczeństwa powoduje, że kierujący czterokołowcem lub osoba nim przewożona są obowiązani używać kasków ochronnych, chyba że pojazd fabrycznie został wyposażony w nadwozie zamknięte i pasy bezpieczeństwa. Nie zapominajmy, że tak mały samochód ma dużo zalet w poruszaniu się po zatłoczonych miastach.

Jednakże czterokołowiec wcale nie jest żółwiem. Stosownie do właściwego rozporządzenia, z technicznego puntu widzenia, musi poruszać się co najmniej 60 km/h. Z drugiej strony, z administracyjnego punktu widzenia, maksymalna prędkością dla „mikorauta” będzie 100 km/h. Więcej pojechać nie można, a to przez wzgląd na zabronioną jazdę nimi po autostradzie i drodze ekspresowej. Tylko uwaga. Jeśli w aucie znajduje się dziecko do lat 7, to dopuszczalna prędkość pojazdu to 40 km/h.

Na końcu pomówmy o cenie. A ta może negatywnie zaskoczyć. Nowe czterokołowce mogą kosztować tyle co dobrze wyposażone nowe pojazdy średniej klasy. Cóż, rynek tych aut nie jest duży, więc prawa rynku nie służą konsumentom. Zawsze za to można skorzystać z rynku wtórnego. Na popularnej internetowej giełdzie pojazdów, można znaleźć naprawdę sporo ofert czterokołowca po atrakcyjnej cenie, zwłaszcza jeśli potrzeba jego zakupu powstała nagle, np. po wydaniu wyroku.