Przegląd zmian w prawie drogowym

bez tytułuW ostatnim czasie doszło do wielu istotnych zmian w prawie o ruchu drogowym. Większość z nich to drobne modyfikacje o charakterze administracyjnym. Są jednak nowości, o których warto wiedzieć.

Najważniejszą nowelizacją było bez wątpienia zniesienie obowiązku posiadania podczas kontroli dowodu rejestracyjnego (albo innego dokumentu stwierdzającego dopuszczenie pojazdu do ruchu) oraz kwitka potwierdzającego zawarcie umowy obowiązkowego ubezpieczenia OC. Wyłączenie to nie dotyczy kierujących pojazdem zarejestrowanym za granicą.

Z dniem 1 stycznia 2019 poszerzono krąg podmiotów uprawnionych do kontroli pojazdów o inspektorów Inspekcji Ochrony Środowiska. Czynności inspektorów, względem policji zostały ograniczone m. in. do legitymowania uczestnika ruchu i wydawania mu wiążących poleceń co do sposobu korzystania z drogi lub używania pojazdu, weryfikacji danych o pojeździe, w tym danych o dokumentach pojazdu w centralnej ewidencji pojazdów, wydawania poleceń kontrolowanemu uczestnikowi ruchu – co do sposobu jego zachowania, uniemożliwienia korzystania z pojazdu, którego stan techniczny, ładunek, masa lub nacisk osi zagrażają bezpieczeństwu lub porządkowi ruchu, powodują uszkodzenie drogi albo naruszają wymagania ochrony środowiska, czy kontroli transportu odpadów.

Pozostałym organom kontrolującym ruch drogowy także dodano możliwość sprawdzania wymaganych dokumentów, oraz weryfikacji danych o pojeździe, w tym danych o dokumentach pojazdu w centralnej ewidencji pojazdów. Wiąże się to ze zniesieniem obowiązku posiadania potwierdzenia zawarcia polisy OC oraz dowodu rejestracyjnego. W gruncie rzeczy zmiana ta dla części kierowców może okazać się wysoce nieprzyjemna. Chodzi o osoby, które z jakiegoś powodu czasowo utraciły uprawnienia. Mowa przede wszystkim o tym, którym zatrzymano prawo jazdy (nie mylić z utratą uprawnień wskutek prawomocnego wyroku sądu albo ostatecznej decyzji administracyjnej). Dotąd takie osoby, decydując się na jazdę samochodem, w praktyce ryzykowały jedynie mandatem za brak posiadania dokumentu prawa jazdy, jeśli zadeklarowały, że je zapomniały. Grzywna taka to jedynie 50 zł. Obecnie organ kontrolny, może zweryfikować brak posiadania dokumentu i nałożyć mandat na dużo wyższą kwotę.

Prawodawca zdecydował się ukrócić jeszcze jedną praktykę „oszukiwania” organów administracji przez kandydatów na kierowców z utraconymi uprawnieniami. W ustawie o kierujących pojazdami, dodano przepis, zgodnie z którym prawo jazdy jest wydawane osobie, która uprzedzona o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy oświadcza, że nie został orzeczony w stosunku do niej, prawomocnym wyrokiem sądu, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, nie ma zatrzymanego prawa jazdy ani pozwolenia na kierowanie tramwajem ani nie ma cofniętego uprawnienia do kierowania pojazdami.

Reklamy

Kategoria B1 jako odpowiedź na zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych

File:Chatenet Baroocer.jpgWymierzanie przez sądy zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych stało się tak powszechne, że niczym eliksir młodości poszukiwany jest nań środek zaradczy. Pewnymi rozwiązaniami są warunkowe umorzenie postępowania, blokada alkoholowa, czy skrócenie zakazu. Środki te wiążą się z krótszym, ale nadal jednak wiążącym przez pewien okres obostrzeniem prowadzenia samochodów.

Od niedawna w praktyce orzeczniczej pojawił się nowy sposób na zakaz, co prawda nadal nie idealny, ale ciekawy i warty co najmniej rozważenia. Chodzi o wyłączenie z ograniczenia kategorii B1. Innymi słowy, sąd orzeka zakaz na wszystkie kategorie prawa jazdy oprócz B1. Walcząc o to w sądzie, trzeba wykazać nieco inicjatywy i forsować to rozwiązanie w wyroku.

Dla przypomnienia, B1 uprawnia do prowadzenia czterokołowców, czterokołowców lekkich (quadów) oraz motorowerów. Skupmy się na czterokołowcach, bo one są tu najważniejsze.

Czterokołowiec to pojazd samochodowy przeznaczony do przewozu osób lub ładunków, z wyłączeniem samochodu osobowego, ciężarowego i motocykla, którego masa własna nie przekracza w przypadku przewozu rzeczy 550 kg, a w przypadku przewozu osób 400 kg. Ograniczenie gabarytowe powoduje, że pojazd nie jest bezpieczny i w testach zderzeniowych wypada blado. Ograniczenie bezpieczeństwa powoduje, że kierujący czterokołowcem lub osoba nim przewożona są obowiązani używać kasków ochronnych, chyba że pojazd fabrycznie został wyposażony w nadwozie zamknięte i pasy bezpieczeństwa. Nie zapominajmy, że tak mały samochód ma dużo zalet w poruszaniu się po zatłoczonych miastach.

Jednakże czterokołowiec wcale nie jest żółwiem. Stosownie do właściwego rozporządzenia, z technicznego puntu widzenia, musi poruszać się co najmniej 60 km/h. Z drugiej strony, z administracyjnego punktu widzenia, maksymalna prędkością dla „mikorauta” będzie 100 km/h. Więcej pojechać nie można, a to przez wzgląd na zabronioną jazdę nimi po autostradzie i drodze ekspresowej. Tylko uwaga. Jeśli w aucie znajduje się dziecko do lat 7, to dopuszczalna prędkość pojazdu to 40 km/h.

Na końcu pomówmy o cenie. A ta może negatywnie zaskoczyć. Nowe czterokołowce mogą kosztować tyle co dobrze wyposażone nowe pojazdy średniej klasy. Cóż, rynek tych aut nie jest duży, więc prawa rynku nie służą konsumentom. Zawsze za to można skorzystać z rynku wtórnego. Na popularnej internetowej giełdzie pojazdów, można znaleźć naprawdę sporo ofert czterokołowca po atrakcyjnej cenie, zwłaszcza jeśli potrzeba jego zakupu powstała nagle, np. po wydaniu wyroku.