Czy jazda bez ważnego OC jest faktycznie ryzykowna?

Wpis gościnny z bloga o odszkodowaniach: www.blogoodszkodowaniach.pl

Media już od jakiegoś czasu donoszą o nadciągających podwyżkach ubezpieczeń komunikacyjnych. Podwyżka zwłaszcza dotyczyć ma obowiązkowego ubezpieczenia OC. W zasadzie mogę dodać, iż nie jest to tylko dziennikarska zapowiedź, a tym bardziej kaczka dziennikarska, lecz już urzeczywistniająca się sytuacja. Sam, wykupując niedawno ubezpieczenie na swoje auto, musiałem zapłacić wyższa składkę niż w zeszłym roku, mimo iż auto, po pierwsze mniej warte jak rok temu, po drugie zniżki większe.

Co jest tego przyczyną. No cóż, po prostu większość ubezpieczycieli jest na tym ubezpieczeniu do tyłu. Ostra konkurencja, której towarzyszą coraz bardziej korzystne dla poszkodowanych wyroki, zasądzające coraz wyższe odszkodowania. Tym samym składki na OC nie mają szans się utrzymać na obecnym poziomie.

Według mojego agenta docelowo składki OC maja wzrosną w stosunku do ubiegłorocznego poziomu o 100%.

No cóż, skoro ubezpieczenie drożeje, to coraz większej liczby osób (mimo 500 plus), nie będzie stać na jego opłacenie lub też więcej osób będzie chciało na tym ubezpieczeniu zaoszczędzić.

Niestety dla tego typu osób, a „stety” dla całej reszty ryzyko wpadki i poniesienia sporych kosztów związanych z wymierzaną karą jest jednak coraz większe.

Pouczający raport w tym zakresie opublikował na swoich stronach UFG – Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Według funduszu, udało się w 2015 r. aż połowa wszystkich  pojazdów nie posiadających wykupionego ubezpieczenia OC zostało zidentyfikowanych co istotne bez pomocy kontroli drogowej. Fundusz ma bowiem coraz lepsze narzędzia, które pozwalają na skuteczną weryfikację tego typu pojazdów. Co istotne, ten sposób identyfikacji pojazdów pozwala na wykrycie nieubezpieczonych pojazdów, których właścicielom udaje się unikać kontroli na drodze albo po prostu, których pojazd stoi w garażu

UFG wskazuje także drugą ciekawą liczbę:  85.000. Tyle spraw w zeszłym roku zostało wszczętych wobec właścicieli nieubezpieczonych pojazdów. Co bardzo ważne, aż 80 % tych spraw zakończyło się ukaraniem kierowcy.

I wreszcie jeszcze jedna ważna wartość: kwota 55 milionów złotych. Tyle w zeszłym roku wpłynęło na rachunki bankowe UFG z tytułu kar. Pamiętać należy, iż kary te wynoszą około 10 razy więcej niż pechowy kierowca zapłaciłby u swojego agenta.

Ryzyko jest więc chyba istotne?

Reklamy

6 uwag do wpisu “Czy jazda bez ważnego OC jest faktycznie ryzykowna?

  1. Czy obrabianie pola bez zapłacenia pańszczyzny było faktycznie ryzykowne?
    Czy prowadzenie kwiaciarni bez zapłacenia haraczu mafii w latach 90ych było faktycznie ryzykowne? Przepraszam, ale taka jest wymowa pańskiego pytania. Ja panu podam inny pouczający raport UFG który uwidacznia, jakim przekrętem jest przymus ubezpieczenia OC. Podaję linkę, nie do raportu, ale do komentarza do niego (w tymże komentarzu jest odnośnik do raportu za 2012 rok). Proszę przeczytać ten komentarz, w miarę możliwości, ze zrozumieniem, mając na uwadze tezę, że straszenie konsekwencjami finansowymi spowodowania szkody komunikacyjnej to najczystszy populizm. Pan jest tylko adwokatem, czy też adwokatem faszystowskiego partnerstwa publiczno-prywatnego pomiędzy państwowym tworem UFG i tzw. prywatnymi firmami ubezpieczeniowymi? Dlaczego straszy nas pan, że niepoddawanie się przymusowi OC to nadmierne ryzyko? Jedyne ryzyko jakie ponoszę i jakiego się obawiam to ryzyko zniszczenia mienia oraz odebrania zdrowia lub życia przez użytkowników dróg pławiących się w bezprawiu, którzy czują się w nim jak ryba w wodzie. Tego się nie da przeliczyć na pieniądze z odszkodowania. Twierdzenie, że powinienem płacić ten haracz to jednoczesne wmawianie mi, że jestem przestępcą który prędzej czy później spowoduje wypadek i będzie robił wszystko aby temu nie zadośćuczynić.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,510,145833876,145833876,_Straszne_konsekwencje_gdy_sprawca_nie_ma_OC.html

    Polubienie

    • Panie Szanowny Ozieeizo,

      Nie można się z Panem zgodzić z jednej prostej przyczyny. OC nie jest dla sprawcy, ale dla poszkodowanego.
      Gdyby było odwrotnie to może i zgoda.
      Tak jak w ubezpieczeniu mieszkania, czy samochodu z tytułu AC.

      Nie ubezpieczasz się masz wypadek twój problem, ubezpieczasz się to po krótszej lub dłuższej przepychance z ubezpieczycielem odzyskujesz odszkodowanie pokrywające część, całość szkody.

      A gdybyśmy przyjęli Pana libertyński model do kwestii ubezpieczenia OC, to proszę bardzo.

      Kierowca bez OC nie zapłacił 500 zł składki więc ponosi koszty związane z wypadkiem z własnej kieszeni. Ok. Prawidłowo. Nawet gdyby to były koszty rzędu 1 milion złotych, tez takie są. Wystarczy, iż w wyniku wypadku rozwali się kilka aut i kilka zgonów się spowoduje.
      Jak trafiło na milionera, to ok. Ale co gdy sprawcą jest typowy Kowalski, Malinowski czy Nowak.

      Pal sześc jego interes, niech idzie z torbami, a rodzina na bruk.

      Ale co z poszkodowanymi?

      Z właścicielami 5 rozbitych aut i rodziną zabitego w wypadku ojca. Jedynego żywiciela rodziny.
      Dzieci też mają wylądować na ulicy i żebrać. Bo zabójca ojca skorzystał z swojego prawa do niepłacenia Oc biorąc ryzyko na siebie.
      Tylko problem taki, iż po zlicytowaniu jego starego 10 letniego grata majątku udało się odzyskać 2 tys.

      Czy uważa Pan, że to sprawiedliwy model?
      Czy uweaża Pan, iż Pana rodzina w wypadku Pana śmierci powinna ponosić takie ryzyko w imię żle pojmowanej libertyńskiej wolności?

      Dlatego też nie rozpatrywałbym obowiązku ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej, tylko i wyłącznie w kategoriach prawa jednostki, która kieruje autem.

      chyba że zrobimy opcję inna.
      Iż jak ktoś chce jezdzic autem bez OC, to proszę bardzo, ale wpierw musi złożyć w wydziale komunikacji kaucje w wysokości miliona złotych na skuki potencjalnych wypadków.

      Pozdrawiam

      Janusz O.

      Polubienie

      • Pan nie rozumie, czym jest wolność. Nie ma dwóch rodzajów wolności, ale wg pana jak widzę wyróżnia się następujące 2 rodzaje wolności: niewolę jaką mamy obecnie, w której należy tkwić oraz „źle pojmowaną wolność” do której nie można dopuścić. Jak to było? „Arbeit macht frei (praca czyni wolnym)?”. Można odnieść wrażenie, że właśnie przymusowe OC pana czyni wolnym!

        Błędnie zakłada pan, że jedyny majątek sprawcy to jest jego samochód.
        Posługuje się pan tym samym populistycznym straszakiem, o którym pisałem. Wypadki dające szkodę powyżej 100 tys zł to 0,2 % (dwie dziesiąte części procenta) w 2012 roku, pan natomiast sugeruje, że każdy wypadek w którym, może się zdarzyć, weźmiemy udział, będzie wypadkiem ze szkodą na milion zł. Niech pan poda przykład z życia wzięty takiego wypadku.

        Czy uważam to za sprawiedliwy model? Logicznie rzecz biorąc – tak, bowiem życie, niestety, sprawiedliwe nie jest. Sprawiedliwym jest kiedy sprawca ponosi konsekwencje, a nie, kiedy niewinni ratują skórę sprawcy (i przy okazji ofierze, czy tam odwrotnie). Nie jest sprawiedliwe abym ja płacił wdowie i jej dzieciom za wypadek z którym nie mam nic wspólnego – płacił pod przymusem. Kto wie, może pomógłbym prywatnie, choćby na przekór tym pasożytom w urzędach, którzy żyją z tego że zabierają dla siebie część pieniędzy przeznaczonych na dobroczynność. Dopóki jest jak jest – nie pomogę bo nie mam już z czego pomagać. A tu dobrodzieje ubezpieczyciele znowu zrobią nam dobrze – podniosą składkę dwukrotnie. to wszystko dla naszego dobra, tak tak, oczywiście.

        Dlaczego żona i dzieci miałyby żebrać? Dopóki istnieje inna zdobycz cywilizacji – państwowa pomoc społeczna – dopóty takie zjawisko nie istnieje, proszę więc bez populizmów. Dzieci po ojcu dostaną rentę a być może matka również. Będzie skromnie, poniżej granicy ubóstwa (czyli w ubóstwie) ale żebrania nie będzie. Nie umrą z głodu tylko będą żyli na koszt podatnika (trzeba przyznać że ich mąż i ojciec był jednym z tych biednych podatników). Dlaczego jako podatnicy mamy płacić dwa razy za to samo (miliardy na OC + miliardy na opiekę społeczną), pomyślał pan? Czuje się pan upoważniony do decydowania o tym czy i ile pieniędzy zrekompensuje śmierć członka rodziny? CZY PAN JEST URZĘDNIKIEM?

        Polubienie

  2. Dzień dobry,

    Żebym dobrze zrozumiał logike Pana myślenia.
    Uważa Pan obowiązkowe ubezpieczenie OC za przejaw tłumienia wolności, a system Państwowej opieki społecznej finansowanej z podatków, czyli równiez kagańca narzuconego ludziom wolny za emanacje wolności?

    Raczej wydawało mi sie, iz osoby o poglądach libertyńskich w pierwszej kolejnosci skłonne byłyby własnie zlikdiwodać system opieki społecznej, niż przymusowe ubezpieczenie Oc. To drugie znacznie mniej kosztuje.

    A co do wypadków generujacych ponad 100 tys zł straty, to wie Pan jak jest z statystyką.

    Do tej statystyki, na która się Pan powołuje wliczamy i wypadki, gdzie ginie 18 osób na Mazowszu kilka lat temu i zbicie reflektora w 15 letniej Skodzie, co kosztowac będzie właściciela 120 zł.
    Siła rzeczy kolizji stłuczek jest bardzo dużo, stąd też wydawać się by mogło, iż poważnych wypadków praktycznie nie ma.

    Ale przeliczmy to na liczby bezwzględne.
    Co roku w Polsce ginie 3 tys osób na drogach, doliczy także ofiary powaznie poszkodowane, gdzie koszt leczenia ( no bo przeciez leczenie finansowane z NFZ to przejaw ciemiężenia narodu), zadoścuczynień i innych świadczen przekracza 100 tys.
    Co da nam nie będzie 20 tyś wypadków co roku. I tak moim zdaniem za mało.

    Srednio człowiek jezdzi autem przez 50 lat życia. Od 17 roku, gdy uzyskuje uprawnienia do 67 roku życia.

    Przez 50 lat życia na drodze wieć dojdzie do 1 miliona tego typu wypadków.
    Skoro zatem w Polsce mamy 40 mln osób, dliczmy do tego 20 milionów, które się w ciagu tych 50 lat urodzą. Mamy 60 milionów.

    Z tego autem jezdzi max 1/4 osób.

    Mamy więc 15 milionów osób.
    Co za tym idzie jedna osoba na 15 w ciagu swojego życia ma ryzyko spowodowania tak powaznego wypadku, który zrujnuje życie innym, a samemu spowoduje bankructwo.

    Trochę wiec jest to inna liczba niż 0,2 %

    Polubienie

  3. Zbicie reflektora to nie wypadek tylko kolizja drogowa. Kolizje i wypadki są zliczane oddzielnie. Przymus OC i przymusowy system opieki społecznej to zakamuflowane złodziejstwo, przebrane w szczytne idee (odbiorcy socjalu żyją w nędzy i popadają w uzależnienie od rzucanych im ochłapów, niekiedy na całe życie) istniejące głównie po to, aby w korycie (budżecie) było zawsze pełno (i żeby było z czego kraść). Nie ma znaczenia, czy pan liczy w ujęciu rocznym czy w ujęciu 50-letnim, ile osób spowoduje poważny wypadek w danym okresie, wynik będzie zbliżony, jednak nie widzę żeby co 15 osoba w moim otoczeniu miała na koncie sprawstwo poważnego wypadku drogowego. Proszę policzyć jeszcze raz, tylko tym razem nie opierając się na swoich szacunkach, ale na rachunku prawdopodobieństwa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s