W nocy pojedziemy wolniej

Znak B-33 Ograniczenie prędkości (tu: 50 km/h).Każdy tydzień przynosi kolejne informacje o rządowej strategii, by jak najsurowiej traktować kierowców. Wcześniej pisałem już o zaostrzonych przepisach karnych oraz o zaostrzonej procedurze karnej i związanym z tym wycofaniem z możliwości nieprzyjęcia mandatu.

Teraz w sukurs ministrowi Ziobrze, przyszedł Minister Infrastruktury i Budownictwa, który zaproponował zmiany o charakterze administracyjnym. Innymi słowy, nowelizację prawa o ruchu drogowym.

Na pierwszy plan wysuwa się obniżenie dopuszczalnej prędkości podczas jazdy nocą po terenie zabudowanym. Według projektu ma nastąpić zunifikowanie przepisów, które spowoduje, że bez względu na porę dnia osoby za kółkiem będą mogły się poruszać nie więcej niż 50 km/h.

Nowelizacja zmodyfikuje bądź doda nowe pojęcia dotyczące pieszego, pojazdu, pojazdu nienormatywnego, autobusu, przyczepy, modułu przyczepy, przyczepy modułowej, czy naczepy.

Szczegółowo unormowano również kwestię obowiązkowego badania technicznego dla pojazdu samochodowego, samobieżnego, kolejki turystycznej, motoroweru i przyczepy oraz obowiązki stacji kontroli pojazdów.

Kwestię diagnostyki poruszę w następnym wpisie, bo tu zmiany są bardzo daleko idące. Zmierzają do ukrócenia nieprawidłowości na stacji kontroli pojazdów m.in. poprzez wprowadzenie dotkliwych kar pieniężnych

Ciekawostką jest uregulowanie statusu hulajnogi, rolek, czy segwaya. Zostaną one ujęte pod nazwą urządzenia transportu osobistego. Pojęcie to ma oznaczać sprzęt napędzany siłą mięśni lub za pomocą silnika elektrycznego z prędkością jazdy ograniczoną do 25 km/h i o szerokości nie większej niż 90 cm. Urządzenia te będą musiały poruszać się po ścieżce rowerowej (chyba że chodnik ma co najmniej 2,5 m) co oznacza ryzyko mandatu za poruszanie się nimi po chodniku.

Reklamy

10 uwag do wpisu “W nocy pojedziemy wolniej

  1. Pingback: Koniec bezkarności na stacjach kontroli pojazdów | PRAWO KIEROWCY

    • Dlatego tez warto by postawić bardziej na fotoradary co by eliminować piratów z dróg. Jakoś w Szwecji potrafią nogę z buta zdjąć a u nas panowie szlachta. Wolność Tomku w swojej puszcze na 4 kółkach. Nie bez kozery tysiące ginie co roku i zasila cmentarze. Bardzo dobry ruch.

      Polubienie

  2. Taka zmiana pociąga za sobą konieczność zdjęcia znaków ograniczenia prędkości do 50 km/h ustawionych na terenie zabudowanym, gdyż ich obecność nie będzie miała żadnego sensu (dotychczas ograniczały prędkość w nocy). Obawiam się że zdjęcie tych znaków nie pójdzie w parze ze zmianą prawa do jazdy 60/h nocą. Obawiam się, że ludzie którzy się tym zajmują – majstrują przy przepisach – nie mają pojęcia o niuansach takich sens znaku „50” w obszarze zabudowanym, w którym przecież [pozornie] można jechać najwyżej 50 km/h. i będziemy mieli bezsensownie ustawione znaki (coś jak kilkukrotne ustawienie znaku „obszar zabudowany”, jeden po drugim, bez znaków „Koniec obszaru zabudowanego”). Ci ludzie zazwyczaj nie przestrzegają tego ograniczenia prędkości w ogóle.

    Głu-po-ta!

    Inny przykład takiej głupoty to obowiązek noszenia kamizelek odblaskowych poza obszarem zabudowanym oraz sugerowanie, że ich brak powoduje wypadki. Homo-sapiące które to przepchały, to totalne oszołomy, oderwane od rzeczywistości – od realiów ruchu drogowego a także od obowiązujących wcześniej przepisów. Otóż nie brak kamizelki jest powodem wypadku, w którym to pieszy zostaje rozjechany przez samochód, ale obecność tego pieszego na jezdni, czyli tam, gdzie nie powinien się znajdować. Jezdnie dla pojazdów, chodniki dla piechurów. Zgodnie z ta zasada obowiązywał i obowiązuje nadal przepis, który dopuszcza poruszanie się pieszego jezdnią, pod warunkiem że z niej zejdzie jeżeli nadjeżdża samochód. Tymczasem durni piesi jak chodzili jezdnią tak chodzą nadal – tym razem w kamizelkach. Nikt nie ściga ich za łamanie prawa w postaci nieustępowania nadjeżdżającym pojazdom. Ileż to akcji społecznych już widzieliśmy, wyprawianych z wielką pompą i promowanych jako panaceum na wypadki. Odbiorca tych przekazów – kolejny oszołom widzi to i święcie wierzy, że dzięki temu będzie mniej ofiar, bez próby zrozumienia źródła problemu. Czy policja jadąc nocą, lub nawet w dzień, poza obszarem zabudowanym, widząc pieszego lezącego jezdnią po ich pasie ruchu, zatrzyma się i zwróci mu uwagę, wlepi mandat, czy też ominą go jak pachołek, a jeżeli będzie to noc, ominą pełni zadowolenia, że miał kamizelkę? Może niech jakiś policjant napisze co robi w takiej sytuacji i co robią jego koledzy.

    Problem polega na tym, że posłowie próbują grzebać przy przepisach, sami nie mając pojęcia o jeżdżeniu samochodem. Nasze prawo powstało w oparciu o postanowienia konwencji genewskiej i wiedeńskiej i w głównej mierze składa się z tych postanowień. są to prawa proste, praktyczne i przede wszystkim logiczne. Pracowały nad nimi tęgie głowy (w podrównaniu z rodzimymi posłami). Każda ekipa rządowa, grzebiąc przy przepisach, próbując zabłysnąć za wszelką cenę, kaleczy prawo o ruchu drogowym i dlatego mamy jeden wielki bałagan.

    Polubienie

    • Witam.

      Ciekawy wpis. Pozwolę sobie na 2 uwagi.

      1.Akurat likwidacja i zdjęcie iluś tam znaków będzie pozytywnym efektem takiej zmiany. Nasze drogi są i tak za bardzo pstrokate od czesto niepotrzebnych znaków.

      2.zgadzam się co do pieszych. Generalnie wzdłuż dróg gminnych czy powiatowych powinny równolegle biec chodniki i drogi rowerowe. Ale jako ze w Polsce pieszych i rowerzystów ma się w głębokim poważaniu to tylko i wyłącznie pieniądze idą na samochody. Najlepsze ze pewnie w cenie 1 km drogi mielibyśmy 100 km chodników i dróg rowerowych.

      Tomasz

      Polubienie

      • Nie mam nic przeciwko chodnikom i drogom rowerowym – ich obecność może być argumentem za podniesieniem prędkości na takich drogach. Ale nigdy nie uda się wyposażyć wszystkich dróg w takie budowle, tak jak nie można na wszystkich przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach postawić sygnalizacji świetlnej (co jest często postulowane jako remedium na wymuszenia pierwszeństwa, wyprzedzanie na przejściu – co za bzdury).

        Polubione przez 1 osoba

      • PS pisząc o podniesieniu prędkości miałem na myśli obszary zabudowane, np. wsie, szczególnie długie. Podniesienie prędkości do 60/h przy sprzyjających warunkach jak np. duża odległość chodników od jezdni, czyli też szeroka droga, duża widoczność. Ale to już wyższa szkoła zarządzania drogą, nie na nasze dzikie wschodnie obyczaje. Bariera jest zarówno po stronie zarządców dróg jak i niesubordynowanych kierowców.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Dla mnie jako kierowcy rowerzysta nie stanowi problemu na drodze powiatowej, gminnej ani nawet krajowej. Zawsze zwalniam do jego prędkości i czekam aż wyminiemy samochody z przeciwka, żeby wyprzedzić go z większym niż minimalny wymagany odstęp. Przy odrobinie wprawy można to zrobić płynnie, bez zwalniania do prędkości rowerzysty. Jeżeli nic z przeciwka nie nadjeżdża – wyprzedzam z pełną prędkością jednocześnie całkowicie zjeżdżając na sąsiedni pas w celu uzyskania jak największego odstępu i nienarażania rowerzysty na potrącenie. Takie spotkania z rowerzystami należą do rzadkości. Niedorzeczne byłoby budowanie chodników i dróg rowerowych tylko dlatego, że pieszy nie ustępuje miejsca na jezdni samochodom oraz że kierowcy (których pieszczotliwie nazywam „kierowce” a w skrócie po prostu „owce”) nie chcą wyprzedzać rowerzystów w sposób opisany przeze mnie, czyli zgodny z zasadami ruchu drogowego, zamiast tego celują między rowerzystę a samochód z przeciwka, od czasu do czasu go zabijając. Na początek wystarczą przyzwoite pobocza na które może zejść pieszy idący jezdnią którą nic nie nadjeżdża, kiedy w końcu coś nadjedzie. Na drogach z poboczem utwardzonym, będącym częścią jezdni, rowerzyści mogą jechać nie utrudniając ruchu samochodom, ale tu trzeba w końcu wytępić plagę jazdy poboczem samochodem w celu ułatwienia wyprzedzania. Bydło które tak jeździ (zarówno strona czynna jak i bierna wyprzedzania) nie dostrzega a więc i nie docenia waloru jaki posiada droga z poboczami twardymi pod względem obecności na danej drodze rowerzystów (i furmanek, traktorów itp.). Pieszy na drodze poza obszarem zabudowanym jest znacznie rzadszym uczestnikiem ruchu niż kierowca i właśnie dlatego powinien ustępować samochodom, ponadto gdyby to samochód miał ustępować pieszemu znacznie zaburzałoby to płynność ruchu (co można zaobserwować kiedy pieszy uparcie lezie jezdnią – osobiście omijam szerokim łukiem jednocześnie przeraźliwie trąbiąc).

    Polubienie

    • Dostrzega Pan patologie obecne na naszych drogach. Właściwie to obecne one są wszędzie, zaczynając od polityków w tym samorządowych, poprzez zarządców dróg, poprzez nieskuteczną edukację prawniczą, poprzez niską kulturę na drogach, skończywszy na szarych obywatelach. Sprawa poboczy jest bardzo dobrym przykładem, można byłoby zmienić podejście do tego tematu na kilku płaszczyznach.

      Polubienie

  4. Pingback: Sens zaostrzania przepisów drogowych | PRAWO KIEROWCY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s